Uwaga

Miłość Małżeństwo Rodzina

Grzech mężczyzny

Grzech - rozważania ojca Grzegorza KrameraSerce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami.

Wiele razy zastanawiałem się na czym polega mój największy grzech, jako mężczyzny? Wcale to nie jest kwestia związana z seksualnością, czy agresją. Trzeba wrócić do samego początku. Grzechem Adama było to, że zwiał.
Jest niesamowitym, że był czas, w którym nie było kobiety. Był Bóg i był Adam, który miał więcej czasu niż kobieta, by nauczyć się Boga. Uczył się więc Boga, niczym nie zmącony, nikt nie odciągał jego uwagi. Nie wiemy na czym dokładnie polegały te prywatne lekcje Adama, to jest tajemnica serca każdego z nas. Mamy dany czas na to, by siadać z Bogiem na osobności i się uczyć tego, jaki On jest, jaki jestem ja i jakie jest moje zadanie. Wiemy jednak, że ważną sprawą było nadanie imienia poszczególnym zwierzętom, a więc ukonkretnianie poszczególnych elementów rzeczywistości.

Adam jest dobrze przygotowany. Wtedy Bóg stawia obok niego kogoś drugiego – kobietę. Po czasie, w którym uczył się najpierw siebie, swojej męskości, roli mężczyzny, w którym uczył się samotności, otrzymuje kobietę, którą ma się zaopiekować, i z którą ma się zjednoczyć. Jako człowiek, mężczyzna ma wszystko co jest mu potrzebne do podjęcia misji.

Tak jest z każdym z nas. Od poczęcia jesteśmy mężczyznami i od samego początku mamy wszystko, co nam potrzebne do tego, by podjąć się swojej misji. Patrząc na pierwszego człowieka, musimy podjąć tylko ten sposób działania. Czas na bycie samemu, czas na bycie z Bogiem, czas na uczenie się rzeczywistości od podstaw. Później wejście w relację i bliskość.
Bóg ufa Adamowi, a wyrazem tego jest postawienie obok Niego kobiety.
I co się dzieje? Adam ucieka. Kiedy przychodzi moment nie tyle próby, co zastosowania swojej męskości, Adam po prostu zwiewa, nie podejmuje inicjatywy. Zna stworzenia, wie kim jest wąż, wie czym jest drzewo poznania. A kiedy jego kobieta jest kuszona i zaatakowana, ten który był obok, nie robi nic. Jakby zapomniał wszystkiego. Ten, który miał być oparciem stał się kimś zwalającym winę i odpowiedzialność na kobietę.
Na tym polega nasz największy grzech. Na ucieczce w momencie kiedy trzeba wytrzymać, podjąć odpowiedzialność. Za siebie, w sobie, za innych i dla innych.

Panie Jezu, przekonuj mnie, że czas spędzony w samotności ze sobą samym i z Tobą jest czasem dobrym i potrzebnym mojemu męskiemu sercu.
Panie Jezu, proszę Cię, ucz mnie dobrej samotności i radzenia sobie z napięciami. Ucz mnie odpowiedzialności za drugą osobę, za kobietę.
Panie Jezus, chcę podejmować moje zadania. Najpierw to pierwsze, podstawowe, bycia współtwórcą z Tobą, a później brania odpowiedzialności.
Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze, według Serca Twego!

źródło

zajrzyj na blog ojca Grzegorza Kramera, jezuity